Strona główna
300B Systemy High End
Czy istnieje idealny system audio? Drukuj Email

Teoretycznie nie, jeżeli za wzór przyjmiemy identyczne powtórzenie przez sprzęt tego co słyszymy w naturze.

Istnieje jednak grupa urządzeń high end  dzięki którym do tego ideału możemy się bardzo zbliżyć lub wręcz go osiągnąć.

Według nas idealny system to nic innego jak sprawny iluzjonista, który potrafi przenieść nas w inny świat i przy odrobinie naszej wyobrażni wyczarować realną scenę z prawdziwymi muzykami.

Dlatego też stworzyliśmy projekt o nazwie 300B  celowo przywołujący skojarzenia z jedną z najwdzięczniejszych lamp w dziedzinie audio.

Bezpośrednim powodem tego kroku była możliwość sprowadzania do Polski wzmacniaczy lampowych CYMER autorstwa legendarnego Elsona Silvy, genialnego konstruktora mieszkającego obecnie w Australii. Żeby z tych magicznych lampowców wydobyć wspomniany na początku ideał, potrzebne są równie magiczne kable i kolumny. Stąd w naszej ofercie fenomenalne srebrne kable PSC i kolumny WHT.

Wzmacniacze o mocy kilku czy kilkunastu watów wymagają głośników o bardzo dużej sprawności. Konstrukcje WHT oprócz skuteczności rzędu 96 -102dB mają w sobie jeszcze  "to coś" co powoduje że z każdą chwilą chcemy słuchać i odkrywać coraz więcej...

Kable PSC idealnie łączą elementy naszej magicznej układanki. Okazuje się że srebro wcale nie musi grać jasno czy ostro jak głosi wiele stereotypów. W pracowniach alchemików z PSC odpowiednio przygotowane srebro okazuje się najlepszym materiałem na przekazanie wszystkich niuansów sygnału audio.

 

Nowości

Wkładka gramofonowa London (Decca) JUBILEE

piątek, 03 września 2010

 

Zapraszamy do zapoznania się z testem wkładki gramofonowej London (Decca) model JUBILEE, który ukazał się w sierpniowym wydaniu internetowego magazynu Highfidelity.pl http://www.highfidelity.pl/@main-490&lang  Poniżej zamieszczamy fragmenty tego testu:

" (...) Wkładki London są bezpośrednimi spadkobiercami unikalnych konstrukcji firmy Decca – stąd jej nazwa pojawia się w nawiasie obok podstawowej.

(...) A ich konstrukcja jest zupełnie unikalna. W klasycznej wkładce mamy podparty w jednym miejscu wysięgnik, pracujący trochę, jak huśtawka. Na jednym jego końcu mamy igłę, a na drugim (wkładki MC) nawinięte w kształt krzyża cewki. Cewki te znajdują się tuż przy magnesie. Ruch igły powoduje, że cewki przecinają linie pola magnetycznego magnesu, generując w nich prąd. Wkładki MM i MC są przetwornikami prędkościowym – im szybciej linie pola są przecinane, tym amplituda sygnału jest większa.

Problemem klasycznych konstrukcji jest to, że wspomniana „huśtawka” ma nierówne ramiona – przednie jest znacznie dłuższa niż tylne. Powoduje to kompresję sygnału – nawet duże ruchy igły przekładają się na bardzo małe ruchy cewki (lub magnesu). Inżynierowie Dekki wskazali na punkt podparcia, na mały gumowy element, jako na przyczynę tych problemów – element ten działa jak „damper”, tłumiący część drgań, a więc i ruchów igły. Decca opracowała swój własny sposób zamiany kształtu rowków płyty na sygnał elektryczny, nazwany „positive scanning”. W jej wkładkach w ogóle nie ma miejsca podparcia. Zamiast niego króciutki wspornik przymocowany jest do namagnesowanej folii o grubości zaledwie kilka mikronów, przechodzącejprzez środek zespołu cewek, z których dwie znajdują się zaledwie 1 mm nad igłą! Ruch igły nie jest więc zamieniany na ruch o znacznie mniejszej amplitudzie, jak w klasycznych wkładkach. Firma mówi o swoim opracowaniu „positive scanning”, ponieważ jest to swego rodzaju „skanowanie” powierzchni – kształt rowków jest przenoszony momentalnie do cewek. W literaturze opisuje się tę konstrukcję jako „moving iron”. Oprócz Dekki stosuje ją także firma Grado.

Jak zwykle jednak, tak i to rozwiązanie nie było idealne. Wskazywano przede wszystkim na konieczny, bardzo wysoki docisk takiej wkładki (VTF), problemy ze śledzeniem ścieżki i potrzebę stosowania specjalnych, tłumionych („damped”) ramion gramofonowych. Udało się jednak te problemy, w dużej mierze, rozwiązać w nowych modelach London (Decca), np. w testowanej Jubilee. Jej rekomendowany nacisk wynosi zaledwie 1,8 g, a więc jest dokładnie taki sam, jak w większości innych wkładek (dla porównania, Ortofon SPU Synergy A to nacisk 2,5-3,5 g). Nie są też potrzebne tłumione ramiona, a co więcej – sygnał wyjściowy jest bardzo wysoki, to 5 mV, a więc taki sam, jak z wkładek MM! Rekomendowane obciążenie wynosi 47 kΩ (najlepiej 33 kΩ), można więc stosować do niej przedwzmacniacze gramofonowe MM.

(...) Brytyjska wkładka brzmi zupełnie inaczej niż 99,9 % obecnej produkcji.

(...) Jej charakterystykę można najkrócej określić jako „old fasion” albo „vintage”, z tym, że będzie to uproszczenie, redukcja, że tak powiem.Reductio to przydatne narzędzie, jednak trzeba się z nim obchodzić ostrożnie, bo można zagubić to, co najważniejsze. A w przypadku wkładek London (Decca) najważniejsza jest ich umiejętność oddania tego, co jest na płycie w tak niesamowicie, niebywale, niewiarygodnie bezpośredni sposób, jak nie potrafią tego zrobić nawet najdroższe nowoczesne wkładki. Jeślibym miał to ubrać w jakieś bardziej górnolotne słowa, to bez cienia skrępowania powiedziałbym, że jest tak, jakby igła, ten rysik właściwie, został podłączony bezpośrednio do któregoś z zakończeń nerwowych w naszym ciele, jakby jego ruchy przekładały się bezpośrednio na impulsy elektryczne, ale już w nas. Często ma się wrażenie, że między nami i płytą (bo niekoniecznie wykonawcą, powiem o tym później) nie ma żadnych pośredników, jak gdyby było to przełożenie 1:1. To dość charakterystyczna dla tego typu wkładek – wraz ze wspomnianym Ortofonem i Miyajimą – cecha. Jest jakoś tak, że duża część nowych modeli, starając się grać jak najbardziej „akuratnie” gubi gdzieś ten entuzjazm, z jakim gra np. Jubilee, zastępuje go dystansem i czymś, co często określane jest jako „hi-fi”, niestety pejoratywnie. To rzecz najważniejsza – wkładka London (Decca) jest jak niesamowicie czuły mikrofon. Wszystko słychać mocniej, szybciej niż zwykle – zarówno muzykę, jak i elementy około muzyczne. Np. podnoszenie ramienia, stuki przy jego mocowaniu itp. Ale i szum przesuwu i trzaski, niedoskonałości tłoczenia itp.

(...) Poświęciłem dużo czasu na wyłożenie sprawy czułości wkładki na zniekształcenia. Nie bez powodu. Chciałem, żeby wszystko było jasne i nie było żadnego zaskoczenia, a także to świetne wprowadzenie do właściwego opisu brzmienia Jubilee. To niebywale dynamiczny, pięknie nasycony dźwięk. Jak mówiłem, jest to nieco „olskulowe” brzmienie w tym sensie, na dobre i na złe, że część środka jest nieco utwardzona, że niski dół nie jest tak skupiony jak z nowoczesnymi konstrukcjami, a także dlatego, że góra nosi cechy zniekształceń, jakie znamy właśnie z urządzeń z lat 50. i 60. Jest też część tego zakresu, w okolicach kilku kHz nieco mocniejsza. Ponieważ efekt ten występuje dość nisko, nie jest to związane z rozjaśnieniem.

(...) Wkładka jest niebywale dynamiczna i pokazuje po prostu holograficzną scenę dźwiękową, jednak unifikuje płyty pod tym kątem. Wszystkie brzmią angażująco i z drivem, nawet jeśli z odsłuchów z PC-1 Supreme wiem, że jest inaczej, że bardziej się od siebie różnią. Wszystkie mają świetnie rozłożone instrumenty nawet, jeśli wiem, że te powinny nieco się ze sobą zlewać. Jak mówię – to są elementy, które są obiektywnie odstępstwem od neutralności. Czytając o nich trzeba na to nałożyć wszystko, co do tej pory pisałem. Wychodzi z tego brzmienie, które raz usłyszane jest potem łatwe do wskazania, a które dość trudno zdefiniować. Mimo że to brzmienie z „rodziny” Miyajimy i Ortofona SPU, to jednak od obydwu wkładek dość wyraźnie się różni. A mimo to jest to zupełnie inne brzmienie niż chociażby wkładek Lyry. Po prostu „kochaj, albo rzuć”… Przypuszczam jednak, że w większości przypadków zdecydowanie „kochaj” i to na zabój.


Zobacz więcej nowości

Brazylijczyk z Australii - Cymer 300B SE 9.1

poniedziałek, 16 sierpnia 2010

Kolejna odsłona uwielbianej przez audiofilów lampy 300B w układzie SET ! We wzmacniaczu CYMER 300B SE 9.1 spotykamy się z jedną z najbardziej cenionych lamp we wzmacniaczach hi-endowych, lampą Electro Harmonix 300B z tzw. złotej linii. Zapraszamy do lektury najnowszej recenzji tego wzmacniacza w Magazynie AUDIO nr 7-8/2010 http://audio.com.pl/testy/cymer-300b-se-91:2 Poniżej kilka fragmentów z tej recenzji.

"(...) Użycie pojedyńczej 300B nie jest zaskoczeniem dla zorientowanego w temacie audiofila. Mimo dostępności konstrukcji push-pull, to właśnie te skryte w układzie SET (Single Ended Triode) są źródłem największych emocji.

Królewska lampa w królewskiej kategorii, bez wszystkich komplikacji niesionych przez przeciwsobny stopień push-pull, na czele z przejściem przez "zero" (szczególnie groźnego właśnie w konstrukcjach lampowych, gdzie znacznie trudniej o dwa identyczne elementy niż w świecie półprzewodników), ale także z kluczowym ograniczeniem...Niska moc wyjściowa zmusza właścicieli wzmacniacza wykonanego na bazie pojedyńczej 300B do poszukiwań odpowiednich kolumn głośnikowych.

(...)Dopasowanie poszczególnych sekcji wzmacniacza odbywa się z wyjściowo wykalkulowanymi parametrami, jednak każdy egzemplarz jest mierzony i dostrajany indywidualnie. Urządzenie nie ma żadnych drukowanych płytek (wyłączając druk w sekcji zasilacza), wszystkie połączenia wykonywane są metodą punkt w punkt. Na wyjściu pracują drogie olejowe kondensatory Mundorfa, zasilacz bazuje na elementach Nippon oraz półprzewodnikach.

(...)Idealnie spleciona ze środkiem góra pasma brzmi, ponownie w odniesieniu do wzmacniacza lampowego, odważnie i dziarsko. Nie pozwala jednak na zmianę charakteru nawet najostrzejszych dźwięków. To wręcz niewiarygodne, z jaką siłą i zdecydowaniem potrafią brzmieć instrumenty dęte, ile energii i bezpośredniości mają blachy - z urządzenia lampowego. Każdy z tych dźwięków ma perfekcyjnie ukształtowaną strukturę, w której nie tylko idealnie słychać poszczególne składniki, ale i czuć swobodę.

(...)Producent podkreśla znaczenie transformatorów i dopasowania poszczególnych sekcji wzmacniacza dla niskich szumów; poniesione nakłady przyniosły tu rzeczywiście wyraźne korzyści, szumy na poziomie -90 dB to dla konstrukcji lampowej duże osiągnięcie.

(...)Na koniec warto też zwrócić uwagę na bardzo wysoką czułość końcówek. Do pełnego wysterowania wystarczy zaledwie poziom 0,3 V - to napięcie, jakie często spotyka się we wzmacniaczach zintegrowanych, dlatego użycie przedwzmacniacza pasywnego jest jak najbardziej zasadne i w żadnej mierze nie ogranicza (mocowo) potencjału urządzeń, nawet we współpracy z typowym, dysponującym standardowym napięciem 2 V na wyjściu odtwarzaczem CD."


Zobacz więcej nowości
Copyright © 2010 - 300B Systemy High End by Libert.pl