Aby wyświetlić tę stronę, musisz zainstalować Flash Player 9+.!

Pobierz Adobe Flash Player

Strona główna Nowości Wkładka gramofonowa London (Decca) JUBILEE
Wkładka gramofonowa London (Decca) JUBILEE Drukuj Email

 

Zapraszamy do zapoznania się z testem wkładki gramofonowej London (Decca) model JUBILEE, który ukazał się w sierpniowym wydaniu internetowego magazynu Highfidelity.pl http://www.highfidelity.pl/@main-490&lang  Poniżej zamieszczamy fragmenty tego testu:

" (...) Wkładki London są bezpośrednimi spadkobiercami unikalnych konstrukcji firmy Decca – stąd jej nazwa pojawia się w nawiasie obok podstawowej.

(...) A ich konstrukcja jest zupełnie unikalna. W klasycznej wkładce mamy podparty w jednym miejscu wysięgnik, pracujący trochę, jak huśtawka. Na jednym jego końcu mamy igłę, a na drugim (wkładki MC) nawinięte w kształt krzyża cewki. Cewki te znajdują się tuż przy magnesie. Ruch igły powoduje, że cewki przecinają linie pola magnetycznego magnesu, generując w nich prąd. Wkładki MM i MC są przetwornikami prędkościowym – im szybciej linie pola są przecinane, tym amplituda sygnału jest większa.

Problemem klasycznych konstrukcji jest to, że wspomniana „huśtawka” ma nierówne ramiona – przednie jest znacznie dłuższa niż tylne. Powoduje to kompresję sygnału – nawet duże ruchy igły przekładają się na bardzo małe ruchy cewki (lub magnesu). Inżynierowie Dekki wskazali na punkt podparcia, na mały gumowy element, jako na przyczynę tych problemów – element ten działa jak „damper”, tłumiący część drgań, a więc i ruchów igły. Decca opracowała swój własny sposób zamiany kształtu rowków płyty na sygnał elektryczny, nazwany „positive scanning”. W jej wkładkach w ogóle nie ma miejsca podparcia. Zamiast niego króciutki wspornik przymocowany jest do namagnesowanej folii o grubości zaledwie kilka mikronów, przechodzącejprzez środek zespołu cewek, z których dwie znajdują się zaledwie 1 mm nad igłą! Ruch igły nie jest więc zamieniany na ruch o znacznie mniejszej amplitudzie, jak w klasycznych wkładkach. Firma mówi o swoim opracowaniu „positive scanning”, ponieważ jest to swego rodzaju „skanowanie” powierzchni – kształt rowków jest przenoszony momentalnie do cewek. W literaturze opisuje się tę konstrukcję jako „moving iron”. Oprócz Dekki stosuje ją także firma Grado.

Jak zwykle jednak, tak i to rozwiązanie nie było idealne. Wskazywano przede wszystkim na konieczny, bardzo wysoki docisk takiej wkładki (VTF), problemy ze śledzeniem ścieżki i potrzebę stosowania specjalnych, tłumionych („damped”) ramion gramofonowych. Udało się jednak te problemy, w dużej mierze, rozwiązać w nowych modelach London (Decca), np. w testowanej Jubilee. Jej rekomendowany nacisk wynosi zaledwie 1,8 g, a więc jest dokładnie taki sam, jak w większości innych wkładek (dla porównania, Ortofon SPU Synergy A to nacisk 2,5-3,5 g). Nie są też potrzebne tłumione ramiona, a co więcej – sygnał wyjściowy jest bardzo wysoki, to 5 mV, a więc taki sam, jak z wkładek MM! Rekomendowane obciążenie wynosi 47 kΩ (najlepiej 33 kΩ), można więc stosować do niej przedwzmacniacze gramofonowe MM.

(...) Brytyjska wkładka brzmi zupełnie inaczej niż 99,9 % obecnej produkcji.

(...) Jej charakterystykę można najkrócej określić jako „old fasion” albo „vintage”, z tym, że będzie to uproszczenie, redukcja, że tak powiem.Reductio to przydatne narzędzie, jednak trzeba się z nim obchodzić ostrożnie, bo można zagubić to, co najważniejsze. A w przypadku wkładek London (Decca) najważniejsza jest ich umiejętność oddania tego, co jest na płycie w tak niesamowicie, niebywale, niewiarygodnie bezpośredni sposób, jak nie potrafią tego zrobić nawet najdroższe nowoczesne wkładki. Jeślibym miał to ubrać w jakieś bardziej górnolotne słowa, to bez cienia skrępowania powiedziałbym, że jest tak, jakby igła, ten rysik właściwie, został podłączony bezpośrednio do któregoś z zakończeń nerwowych w naszym ciele, jakby jego ruchy przekładały się bezpośrednio na impulsy elektryczne, ale już w nas. Często ma się wrażenie, że między nami i płytą (bo niekoniecznie wykonawcą, powiem o tym później) nie ma żadnych pośredników, jak gdyby było to przełożenie 1:1. To dość charakterystyczna dla tego typu wkładek – wraz ze wspomnianym Ortofonem i Miyajimą – cecha. Jest jakoś tak, że duża część nowych modeli, starając się grać jak najbardziej „akuratnie” gubi gdzieś ten entuzjazm, z jakim gra np. Jubilee, zastępuje go dystansem i czymś, co często określane jest jako „hi-fi”, niestety pejoratywnie. To rzecz najważniejsza – wkładka London (Decca) jest jak niesamowicie czuły mikrofon. Wszystko słychać mocniej, szybciej niż zwykle – zarówno muzykę, jak i elementy około muzyczne. Np. podnoszenie ramienia, stuki przy jego mocowaniu itp. Ale i szum przesuwu i trzaski, niedoskonałości tłoczenia itp.

(...) Poświęciłem dużo czasu na wyłożenie sprawy czułości wkładki na zniekształcenia. Nie bez powodu. Chciałem, żeby wszystko było jasne i nie było żadnego zaskoczenia, a także to świetne wprowadzenie do właściwego opisu brzmienia Jubilee. To niebywale dynamiczny, pięknie nasycony dźwięk. Jak mówiłem, jest to nieco „olskulowe” brzmienie w tym sensie, na dobre i na złe, że część środka jest nieco utwardzona, że niski dół nie jest tak skupiony jak z nowoczesnymi konstrukcjami, a także dlatego, że góra nosi cechy zniekształceń, jakie znamy właśnie z urządzeń z lat 50. i 60. Jest też część tego zakresu, w okolicach kilku kHz nieco mocniejsza. Ponieważ efekt ten występuje dość nisko, nie jest to związane z rozjaśnieniem.

(...) Wkładka jest niebywale dynamiczna i pokazuje po prostu holograficzną scenę dźwiękową, jednak unifikuje płyty pod tym kątem. Wszystkie brzmią angażująco i z drivem, nawet jeśli z odsłuchów z PC-1 Supreme wiem, że jest inaczej, że bardziej się od siebie różnią. Wszystkie mają świetnie rozłożone instrumenty nawet, jeśli wiem, że te powinny nieco się ze sobą zlewać. Jak mówię – to są elementy, które są obiektywnie odstępstwem od neutralności. Czytając o nich trzeba na to nałożyć wszystko, co do tej pory pisałem. Wychodzi z tego brzmienie, które raz usłyszane jest potem łatwe do wskazania, a które dość trudno zdefiniować. Mimo że to brzmienie z „rodziny” Miyajimy i Ortofona SPU, to jednak od obydwu wkładek dość wyraźnie się różni. A mimo to jest to zupełnie inne brzmienie niż chociażby wkładek Lyry. Po prostu „kochaj, albo rzuć”… Przypuszczam jednak, że w większości przypadków zdecydowanie „kochaj” i to na zabój.

 
Copyright © 2012 - 300B Systemy High End by Libert.pl